2 LIPCA

NIEDZIELA, XIII Niedziela zwykła

EWANGELIA - Mt 10, 37-42 (Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje)

Jezus powiedział do swoich apostołów:
„Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je znajdzie.
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.
Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody”.

MEDYTACJA

Relacje rodziców z dziećmi bywają różne. Często są pełne miłości, ciepła i bliskości, czasem bywają źródłem cierpienia. Chyba jednak zawsze są dla nas ważne. Tym bardziej zaskakują radykalne wymagania Jezusa, w których miłość do Niego zrównuje z tą ważną dla nas relacją rodzinną...

Jezus na początku nie stawia żadnych innych warunków wstępnych, poza tym, że miłość do Niego zrównuje z ważną dla nas relacją rodzinną. Zależy Mu tylko na relacji, przyjaźni i bliskości…

Dobra relacja z kimkolwiek, to wyzwanie. Dla lubianej lub ukochanej osoby chętniej podejmujemy się wysiłku, trudu, łatwiej nam dysponować czasem lub innymi dobrami. W miłości dawanie siebie drugiej osobie staje się naszym największym pragnieniem...

Bliska relacja z Jezusem jest zaproszeniem, by nasze życie stawało się hojnym darem dla tych, których spotykamy...

Relacja z Jezusem, to pielgrzymowanie drogą pełną spotkań, wolności, otwartości i przyjmowania tych wszystkich, których napotykamy. Na tej drodze szczególne miejsce zajmują ci najmniejsi, najsłabsi, najbardziej potrzebujący. Spotkania potrzebuje też to, co małe w nas...

Przyjęcie życiowego krzyża jest jednym z istotnych wyborów. Strategia złego ducha jest obliczona na zdominowanie naszego serca, umysłu i woli tym, co służy tylko królestwu tego świata. Bóg jednak wspiera nas miłością i kieruje Słowo zaproszenia, abyśmy wzięli na swoje ramiona krzyż i w ten sposób znaleźli życie...

Na zakończenie ‘mowy misyjnej’ Jezus tłumaczy uczniom kwestie związane z naśladowaniem Go. Życie chrześcijańskie, to nie jednorazowy zryw, heroiczny akt, sport wyczynowy, ale to ‘krzyż’ codzienności. Wymaga on cierpliwości i wytrwałości. Jest niesiony zwykle w szarej rutynie...

Ciężar niesiony przez długi czas, może być nieznośny, jeśli jest traktowany za ‘niezasłużony’. Dlatego wezwanie do ‘brania swego krzyża’ jest przypomnieniem, że możemy go nieść tylko z Jezusem, wsparci Jego siłą...

Wiele naszych lęków religijnych dotyczy perspektywy bycia niegodnym w oczach Boga, czyli niewłaściwego postępowania, upadania w grzechy. Jezus mówi jednak, że nie jesteśmy Go godni, jeśli nie ‘bierzemy swego krzyża’ i ‘nie tracimy życia z Jego powodu’...

Jezus zapowiada krzyż, pokorę, umieranie w grzechach i słabościach, wychodzenie z wygodnej strefy egocentryzmu. Do tego wskazuje, że ma być dla nas Kimś najważniejszym. Doświadczamy tego, gdy stajemy przed wyborem, gdy jest rozdźwięk, pomiędzy tym, co podpowiada Bóg i Ewangelia, a tym, co podpowiadają najbliżsi...

W społeczeństwie, w którym liczymy się my, nasze potrzeby, zachęta Jezusa nie jest łatwa. Niemniej, jest to Jego przepis na szczęśliwe i spełnione życie. Rozejrzyjmy się, wiele osób tak żyje. Spróbujmy...

Nie można pójść za Jezusem bez krzyża. Bez krzyża, czyli bez posłuszeństwa Ojcu. Kto kocha to swoje wygodne życie tak mocno, że odrzuca Boga, straci je. Zyska życie wieczne ten, kto pójdzie za Jezusem nawet wtedy, gdy będzie to oznaczało zepchnięcie na margines...

Ratując osobę, ratujemy rodzinę, a przez rodzinę ma przyjść odnowa Kościoła i świata. Nawet Mesjasz przyszedł na ten świat i objawił się przez swoją nazaretańską rodzinę. Zna więc nasze ludzkie relacje i nasze sytuacje rodzinne...

Nasze codzienne więzi z najbliższymi bywają trudne, a nieraz bolesne. Najbardziej podatne na zranienia są te więzi, na których nam najbardziej zależy. Bywa, że najtrudniejszą do zniesienia jest sfera naszej miłości. Miłość potrzebuje krzyża. Trudno kochać i nie wystawić za to rachunku...

Potrzebujemy odważnej decyzji, by pójść za Chrystusem gotowym przenikać nasze obolałe relacje mocą uzdrawiania. W krzyżu Chrystusa zobaczyliśmy miłość, która, nie odbierając nikomu wolności, bierze na siebie wszelkie skutki jej zbłąkanej i zdradliwej realizacji. Odpłaca dobrem za zło, przebacza grzesznikowi, niczego w zamian nie wymagając...

Bóg, aby ukazać, do jakiego stopnia gotowy jest kochać człowieka, który odwraca się od Niego, wbrew własnej sprawiedliwości, użył miłosierdzia. Ofiarował siebie, aby podnieść człowieka i go zbawić...

Niestety, nie dostrzegamy już potrzeby przezwyciężenia tkwiącej w nas duchowej śmierci, pogłębiając w sobie beznadziejny stan przebywania na egzystencjalnym wygnaniu...

Bóg proponuje, by ruszyć w drogę ze śmierci do życia z moim Synem Chrystusem. Nie zadowalajmy się pierwszym z
brzegu horyzontem, nie zatrzymujmy się nawet na przedostatnim. Idźmy do końca. Żyjmy pragnieniem nieba, w gotowości poświęcenia dla niego wszystkich jego namiastek i podróbek...

Być może nie ma innego słowa, które by było tak często używane i nadużywane przez ludzi jak 'miłość'. Stąd tyle cierpienia związanego z faktem, że albo jesteśmy kochani źle, albo sami nie rozumiemy, jak należy kochać...

Ponieważ Bóg pierwszy nas umiłował, miłość nie jest już przykazaniem, ale odpowiedzią na Jego dar. Z tego pierwszeństwa bycia pokochanym przez Boga może narodzić się miłość równie cenna i wartościowa, pozwalająca nam spełnić się w relacjach do innych...

Punktem wyjścia miłości jest nie sympatia lub atrakcyjność drugiej osoby, ale osobista relacja z kochającym Chrystusem. Dzięki niej uczymy się patrzeć na innego nie tylko przez pryzmat swych uczuć i oczekiwań, ale z perspektywy Jego krzyża...

Miłość, to nie przygoda, a więc nie może trwać tylko chwilę. Wieczność człowieka przebiega przez miłość. Dlatego jest ona nieustannym wyzwaniem i nawet jeśli przebiega zakrętami, łaska może ją wyprostować...

Miłość bywa specyficznym ciężarem znużonego ciała, złotych obrączek, fioletowej stuły lub stetoskopu. Doniesiemy je do końca, jeśli będziemy pamiętać, że poza tymi wszystkimi miłościami, które nas otaczają, istnieje Miłość ostatnia, Miłość wiekuistego spełnienia...

...Jezu, proszę o łaskę niesienia krzyża, który dajesz, pomimo moich słabości i niestałości... Wzmocnij moją wolę, bym zawsze chciał być Ci wierny… Dziękuję za to, że niesiesz ze mną mój codzienny krzyż...

 

 

 

 

Flag Counter