11 CZERWCA

NIEDZIELA, X Niedziela zwykła

EWANGELIA - Mt 9, 9-13 (Powołanie Mateusza)

Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim.
Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?»
On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

MEDYTACJA

Człowiek z natury dąży do tego, by stworzyć sobie w życiu bezpieczną przestrzeń. Daje ona poczucie stabilności i kontroli. Jest to coś dobrego, ale przywiązanie do sfery komfortu może skutkować utratą smaku życia. Wtedy rutyna zaczyna przejmować ster życia, a marzenia zaczynają ginąć we mgle...

Tym, co może wyrwać człowieka z niemocy, jest pragnienie przeżycia przygody. Jezus spojrzeniem pełnym płomiennej miłości dotyka celnika. Nie pyta o jego zalety i wady, nie sprawdza jego świętości, ale dostrzega jego serce i to, co się w nim tli...

Słowa, które słyszymy, mocno na nas wpływają. Ich siła sprawia, że człowiek albo zamyka się, albo otwiera i wychodzi z ukrycia. Słowa Jezusa były tak precyzyjne, że trafiły do Mateusza. Otworzyły go na świat i dały mu nową perspektywę...

Jezus zasiada przy stole ze złodziejami i innymi gorszycielami. Bóg nie brzydzi się cuchnącym odorem zła. On nie separuje się od grzeszników, ale oferuje im swoją uzdrawiającą przyjaźń. Oto źródło naszej nadziei...

Powołanie Mateusza celnika, uważanego za grzesznika, jest okazją dla Jezusa do ukazania prawdziwych ‘pragnień’ Boga. Uczta przy jednym stole w tamtej mentalności miała znaczenie religijne – była wyrazem jedności w obliczu Boga. Dlatego faryzeusze zarzucają Jezusowi, że ‘jada wspólnie’ z grzesznikami...

Bóg jest lekarzem chorób ducha i zależy Mu bardziej na sercu człowieka niż na zewnętrznych ofiarach. Sprawiedliwość, o jaką Mu chodzi nie jest zewnętrzna, ale duchowa – wewnętrzna...

Mateusz wstał, czyli podniósł się, obudził, został wskrzeszony. Mateusz przeszedł ze śmierci do życia i przyprowadza do Pana innych słabych i grzesznych. To jest prawdziwe powołanie każdego z nas. To jest także kryterium autentyczności pójścia za Bogiem miłosierdzia, przebaczenia i uleczenia...

Bóg jest dobry. Zanim Mateusz Apostoł spotkał Chrystusa, był poborcą podatków dla okupanta, kolaborantem, współpracował z najeźdźcą. Co więcej, celnicy podbierali część pieniędzy z podatków dla siebie. Nie byli przez to popularni wśród Żydów. Byli prześladowani przez zelotów, czyli ugrupowanie partyzanckie walczące o wolność Izraela...

Celnik Mateusz, to znak dla nas. Jezus powołuje do bycia uczniem w swojej szkole nie tylko osoby idealne z ludzkiego punktu widzenia, ale także grzeszników, osoby pogardzane, biednych i bogatych, ludzi szanowanych i nie, geniuszy i nie, rządzonych i rządzących, wszystkich bez wyjątku. To miejsce dla każdego
z nas...

Jezus przeszedł obok komory celnej, w której upływało życie Mateusza, spojrzał i przeniknął go niewidzialną łaską. O wszystkim zadecydowało jedno zawołanie: „Pójdź za Mną!”. Podobnie było z Szymonem i Andrzejem, Jakubem i Janem. Natychmiast zostawili sieci, łódź i ojca i poszli za Jezusem...

Powołani nie ulegli impulsowi chwili. Raczej chodziło o efekt wewnętrznego uwolnienia. Ten sam, który wcześniej słowem podniósł z łoża paralityka, teraz słowem uwolnił Mateusza z przywiązania do pieniędzy i innych dóbr...

Prawdopodobnie od dawna tliło się w Mateuszu poczucie niespełnienia i niemożności zdobycia szczęścia, pomimo stanu posiadania i spełniania wielu kaprysów. Brakowało duchowego tlenu...

Mateusz uwięziony w ciasnej przestrzeni własnego egoizmu, w przechodzącym Jezusie odnalazł szansę na przedarcie się do królestwa miłości. Jedno zawołanie: „Pójdź za Mną”, zawierało w sobie całkowite wyjaśnienie i całą katechezę życia. Wezwanie Boga napotkało uczucie ulgi i bezwarunkowe przyjęcie...

...Mija kolejny dzień mojego życia... Kolejny, w którym zostawiam swoją komorę celną i ruszam za Tobą, Chryste... Dodaj sił, bym doszedł do celu...

...Jezu, proszę o dogłębne odczucie Twojej miłości... Proszę o to, by grzech mnie nie paraliżował, bym rozpoznał czas miłosierdzia... Dziękuję za doświadczenie uleczenia przez Ciebie...

 


 

Flag Counter