21 MAJA

NIEDZIELA, Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

EWANGELIA - Łk 24, 46-53 (Jezus został uniesiony do nieba)

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego.
Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni w moc z wysoka».
Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce, błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba.
Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jeruzalem, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga.

MEDYTACJA

Uczniowie po śmierci Jezusa czuli się niepewnie. Każdy mocno przeżywał różne uczucia. Jezus wiedział o tym i dlatego zaprosił uczniów do Galilei, miejsca, gdzie wszystko się zaczęło. To powrót do doświadczenia wybrania...

Uczniowie ujrzeli Jezusa, a jednak niektórzy wątpili. Wiara jest drogą ufnego powierzenia się Bogu Ojcu. Jednak nie omijają nas też chwile zwątpienia
i niewiary. Może to być czas próby lub oczyszczenia. Potrzebujemy wtedy drugiego człowieka, aby szedł z nami tą drogą...

Chrześcijaństwo jest wiarą w obietnice. Dziś Jezus daje niesamowitą obietnicę. Zapewnia, że każdego dnia jest z nami. Jego obecność jest życiodajną siłą. Jest skałą, na której możemy oprzeć swoje życie...

"A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28, 20b). Jezus zapewnia nas nieustannie o swojej obecności i bliskości, bo pragnie towarzyszyć nam w ziemskiej pielgrzymce. Chce nas umacniać na spotkanie z Nim w niebiańskiej ojczyźnie. Bądźmy Bogu wdzięczni za tę łaskę i uwielbiajmy Go słowem i całym życiem...

Jezus Zmartwychwstały ma pełnię władzy, posyła uczniów na cały świat z misją głoszenia Dobrej Nowiny i udzielania chrztu. Uczniowie mają nauczać ‘wszystkie narody’, uczyć ‘zachowywać wszystko’, co im Pan przekazał, a Jezus jest z nimi aż do skończenia świata. Nie ‘wyręcza’ uczniów w misji, to ich zadanie. On im towarzyszy i ich wspiera...

Ujrzeli, oddali pokłon, wątpili... Ta mieszanina różnych emocji, to zwyczajna sytuacja ucznia. On nie opowiada historii z przeszłości zamkniętej i zakończonej, ale ciągle żywej, rozwijającej się. Jest świadkiem żywego i zmartwychwstałego Pana...

Jezus wskazuje cel chrześcijańskiego życia na ziemi. Tym celem jest nim niebo. Jesteśmy zaproszeni do współdziałania z Bogiem, aby dzięki ewangelicznemu sposobowi naszego życia je wypełnić...

Niebo nie jest tylko dla aktualnych katolików, i to tych najbardziej gorliwych, ale trzeba nam czynić uczniów Jezusa z ludzi wszystkich narodów...

Sami z siebie jesteśmy słabym materiałem na chrześcijan. Bez Ducha Świętego, bez Jego pomocy w przemianie wątpliwości i lęków, ani apostołowie, ani współcześni chrześcijanie, o własnych siłach, nie są w stanie podołać temu zadaniu...

To ważny moment w życiu wiary, kiedy zrozumiemy, że nie jesteśmy samowystarczalni. Będziemy Go wówczas prosić, aby nas przemieniał...

Uczniowie dojrzewali do rozumienia tego, kim był Jezus i co przez Niego właśnie się stało. Najpierw, jeszcze przed Wniebowstąpieniem i Zesłaniem Ducha Świętego, ujawniają swoje tkwienie w starych schematach judaizmu. Jezus poucza ich, że nie ich sprawą jest znać plany Boga, ale mają być Jego, Chrystusa, świadkami...

Po czasie uczniowie zrozumieli, że nie o jakieś ziemskie królestwo chodziło, ale o królestwo Boga, który jako Pan wszystkiego, wszystko oddał władzy swojego Syna, Jezusa Chrystusa. Tego samego, który był jednym z nas, dla nas umarł i dla nas zmartwychwstał...

My też powinniśmy dojrzewać. Od religijności tkwiącej w schematach czysto ludzkich, skoncentrowanej na doznaniach podczas modlitwy albo pobożnej praktyce, przejść do wiary, która będzie powiedzeniem Bogu TAK w każdej sferze naszego życia...

Tyle wysiłku, poświęconego czasu, trudów podróżowania, a efekty marne. Głoszenie nie przyciąga słuchaczy, świadectwo rozbija się o mur obojętności, ponoszone koszty nawet w drobnej części nie zwracają się w postaci satysfakcji z owoców...

Pojawia się gorycz subiektywnego braku gratyfikacji za pracę na Bożym poletku: „Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli?” (Iz 53, 1). Pozostają jedynie trud
i powinności, i tracenie życia bez spektakularnych cudów...

Rzadko dostrzegamy wszystkie skutki dobra, jakie czynimy w tym życiu. Tak wiele z tego, co robimy, wydaje się plątaniną frustracji i porażek. Nie dostrzegamy tego, co buduje nasza wiara. Pewnego dnia staniemy jednak po drugiej stronie. Wtedy zobaczymy piękno, które Bóg pozwolił nam dodać do wielkiej historii Jego stworzenia...

Naszą misją nie jest doprowadzenie do tryumfu prawdy, lecz tylko dawanie jej świadectwa. Bóg zajmie się resztą. Ma w tym wprawę. To On ma wszelką władzę w niebie i na ziemi. Ewangelizacja nie godzi się na filozofię sukcesu i wydajności...

Było wielu misjonarzy, którzy nigdy nie doczekali się wymiernych efektów swej apostolskiej pracy. Te efekty pojawiały się po wielu pokoleniach pokornego zasiewania Słowa i męczeńskiego posługiwania. Czasami boleśnie trzeba godzić się z tym, że „jeden sieje, a drugi zbiera” (J 4, 37)...

...Jezu, proszę o radość i głęboką wiarę w nieustanną Twoją obecność w moim życiu... Proszę o łaskę otwartych oczu i uszu na miłość Boga i na jego wezwanie do dawania świadectwa... Proszę o odwagę, moc i miłość, bym szedł i głosił Dobrą Nowinę o dobroci Boga...

 

 

 

 

Flag Counter