21 PAŹDZIERNIKA

CZWARTEK, Dzień powszedni

EWANGELIA - Łk 12, 49-53 (Ewangelia powodem rozłamu)

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.
Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej».

MEDYTACJA

"Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął" (Łk 12, 49)... Miłość jest jak ogień, który jednych ogrzewa, a innych parzy... Dziś stanowi okazję, aby napełnić serce łaską Pana...

Jezus mówi, że nie może doczekać się chrztu. Chrzest oznacza dla Niego wyjście do innych, a zwieńczeniem tego jest śmierć na krzyżu. Jezus nie może się doczekać, aż człowiek pozna Jego miłość. Nie myśli o sobie, ale o nas...

Ogniem jest Duch Święty. Duch mieszka w sercu. Kto ma w sobie ogień, nie jest w stanie zatrzymać go dla siebie. Jednak pamiętajmy, że Duch Święty nie posyła nas z propagandą do anonimowego tłumu, ale chce dotknąć naszym sercem serce konkretnego człowieka...

Jezus pragnął pokoju, ale nie stawiał go ponad Ojca. Troszczył się o relacje z bliskimi, ale nie kosztem odrzucenia Ojca. Ten, kto prawdziwie poznał Boga, niczego nie ceni bardziej od Jego miłości...

On, Książę Pokoju, przynosi rozłam i rzuca ogień na ziemię... Współczesny świat, może jak nigdy wcześniej, potrzebuje Bożego, oczyszczającego ognia. Każdy
z nas potrzebuje tego ognia, który spali w nas maski, całą naszą powierzchowność i sztuczność...

Potrzeba, by w Bożym płomieniu spłonął nasz grzech i przywiązanie do niego. Potrzebujemy ognia Bożej miłości, który spali w nas pychę, nasze chore ambicje
i nasz egocentryzm. To my musimy stać się tym ogniem, spalając się dla Boga i drugiego człowieka...

Jezus nie daje pokoju człowiekowi czyniącemu zło. I my nie powinniśmy zabiegać o pokój i zgodę za wszelką cenę. Nie powinniśmy spokojnie reagować na ludzką krzywdę. Czasami trzeba wykłócać się o sprawiedliwość, o chleb dla głodnych, o pojednanie między ludźmi...

Jezus zachęca do pokoju i jedności, ale też wie, że nie zawsze nasze chrześcijaństwo, wartości, wybory oraz sposób życia były, są i będą, akceptowane. Będzie to wprowadzało rozłamy i może nie podobać się. Dla niektórych może to być paradoks...

Nic nas nie zwalnia z miłości, przebaczania, szacunku, służby względem wszystkich, szukania dróg porozumienia i tego, co łączy, także pomimo różnic. Po tym powinno się rozpoznawać nasze chrześcijaństwo...

Poszukiwanie szczęścia zakłada nieustanne dokonywanie wyborów, a nie tylko pozostawanie na poziomie dobrych intencji lub oczekiwań. Droga do szczęścia prowadzi przez unikanie schodzenia z Bożej ścieżki i przestrzeganie Bożych przykazań...

Nieustanny rozwój cnót, czyli sprawności w czynieniu dobra, powoduje, że nasze życie nabiera blasku i sensu, bo staje się coraz bardziej zanurzone w boskim sensie...

Nic nie powinno nam przysłonić tego, co dla wyznawcy Boga Trójjedynej miłości jest najważniejsze tu i teraz, czyli zbawienia. Dla uczniów królestwa codzienność, to zmaganie pomiędzy dobrem i złem, grzechem a sprawiedliwością i oczekiwanie błogosławionych owoców...

Jezus przynosi rozłam a nie pokój? To nie tak. Jezus mówi o ogniu wiary i prawdy. Ten ogień nie zostanie przyjęty wszędzie. Człowiek wierzący, pragnący żyć ogniem wiary i prawdy, będzie odrzucany i źle rozumiany, nawet przez swoich, we własnej rodzinie...

Jezus mówi: „odtąd (...) pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce, teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej” (Łk 12, 52-53)...

Człowiek wierzący musi żyć ogniem wiary i prawdy. Nie zrażać się, dać świadectwo, modlić się za swoich bliskich, aby zrozumieli, że wiara daje szczęście...

Fałszywa jedność w nieprawdzie nie jest prawdziwym pokojem i musi zostać zerwana, aby mogło się ukazać światło prawdy, dobra i miłości...

Pacem falsam non dare – „Nie dawać fałszywego pokoju” (Reguła Św. Benedykta). To istotny problem współczesnego Kościoła. Nie eskalować, nie polaryzować, nie wyłamywać się z szeregu... Milczeć wobec nieprawdy, by nie było wzburzenia...

Postawić fałszywy pokój nad prawdę i tym samym - łykać truciznę. Nie! Dlatego Jezus przyniósł rozłam i miecz, i rzucił ogień, i pragnie, by płonął...

...Boże, wiem, że gdy rozmawiam z Tobą, to mogę, jeśli chcę, wołać i krzyczeć, bo Ty nie kochasz tylko wybranych, ale każdego... Proszę, otwórz moje serce na oścież... Daj serce płonące miłością do Ciebie i wypełnione Twoimi pragnieniami...

 


 

Flag Counter