27 LUTEGO

CZWARTEK, Czwartek po Popielcu

EWANGELIA - Łk 9, 22-25 (Kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa)

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».
Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?»

MEDYTACJA

Wokół Jezusa gromadziły się tłumy. Ludzie opowiadali sobie o Nim i chcieli osobiście Go usłyszeć. Jednak Jezus mówi słowa, które trudno przyjąć tym, którzy Go słuchają. Zachęca do wyrzeczenia się swoich interesów i potrzeb oraz do przyjęcia krzyża...

Uczniowie również słuchali Jezusa. Poszli za Nim, zostawili swoje zajęcia, rodziny i miejsca. Oni już coś stracili i zmienili swoją codzienność, bo wybrali Jezusa. Teraz słyszą od Niego, że zostanie odrzucony i zabity. Być może poczuli się tak, jakby tracili sens życia...

Kiedy doświadczamy Ducha miłości Jezusa, potrafimy pójść za Nim nawet w tym, co po ludzku jest trudne, niechciane i przeciwne naszym skłonnościom...

Chrystus zgadza się na krzyż motywowany miłością do Ojca i pragnieniem zbawienia świata. Afirmacja cierpienia pozwala Jezusowi iść na ukrzyżowanie... Nasza zgoda na "tracenie życia", na dyscyplinę ducha, jest istotna w kroczeniu za Jezusem. Nie ma chrześcijaństwa bez krzyża...

Najwięcej zyskujemy, gdy bierzemy swój krzyż i naśladujemy Jezusa. Kto bierze swój krzyż i naśladuje Jezusa, inwestuje w swoje życie – życie wieczne. To wymaga odwagi i kompetencji. Zdobędziemy je czytając Ewangelię i patrząc na Jezusa, który niesie krzyż...

Nie da się być chrześcijaninem bez krzyża. To się nie uda. Przeciwności, trudy, choroby, toksyczni ludzie i inne zmagania, które są „krzyżem”, pomagają nam uszlachetnić się na tyle, abyśmy dostali się do nieba...

Dzięki zmaganiom stajemy się łagodniejsi, bardziej miłosierni, chętniej wprowadzamy pokój i przebaczamy…Najczęściej te doświadczenia mocno nas przerastają, pokazują kruchość duchową i słabość, ale dzięki nim dojrzewamy w relacji z Bogiem i ludźmi...

Obietnica życia w wolności nie oznacza samowoli. Bóg zaprasza nas do wejścia na drogę wolności. Szanuje jednak naszą wolę. Pragnie, byśmy wybrali życie, ale szanuje naszą wolę. Stworzył nas bez naszego udziału, ale nie zbawi nas bez nas...

Szczera modlitwa, to czas uczenia się wolności. Potwierdzeniem osobistej relacji z Bogiem jest wzrost miłości w naszym sercu. Dzięki temu możemy zrezygnować z czegoś dobrego, podejmując post, jak również podzielić się z potrzebującymi...

W nasze życie wpisana jest tajemnica wieczności. Trzeba coś stracić ze swojego życia dla Jezusa, żeby uratować życie, naszą wieczność. Trzeba zadbać o własną duszę, zatrzymać się na chwilę, pomyśleć o wieczności...

Jezu, proszę Cię o umiejętność pójścia za Tobą, nawet w najtrudniejszych chwilach mojego życia... Daj serce wolne, gotowe tracić wszystko ze względu na Ciebie...

 

 

 

Flag Counter